Porównania

Na podstronie "Porównania" będą przedstawiane fotografie obrazów (po 2 fotografie)
znanych i mniej znanych autorów, które w jakiś sposób są porównywalne.


Para obrazów pod tytułem "Lustro":

1. 2.

I present for comparision two pictures: Ella Kujawińska from Rzeszow [2] (passed away 28.II.2015) and a picture of Karl Schmidt - Rottluff from 1915 year [1]. Please note the similarities of mood and different painting style that gives rise to similar moods. Finding similarities between, it would seem, very different attitudes are I think more valuable than finding differencies. Just like the continuation is more important than overthrowing concpets of our predecessors.


Porównanie dwóch autorów: Korzec, Rivers:

1. 2.

Fotografia 1. przedstawia obraz amerykańskiego malarza Larry(ego) Riversa z 1953 roku.

Fotografia 2. pokazuje obraz autora z Rzeszowa Andrzeja korca z ok. 1991 roku. Poniżej obrazy opatrzone są komentarzem.

Przy opisie obrazu nr.1 (tytuł: "Waszyngton podczas przeprawy przez rzekę Delawave") posłużę się cytatem artysty i krytyka brytyjskiego Jona Thompsona. Otóż obraz ten (nr1) dużych rozmiarów jest swego rodzaju parodią historycznego obrazu Emanuela Lentze o tym samym tytule. "Przedstawiając Waszyngtona jako pozera w stylu napoleońskim Rivers jednocześnie dezintegruje i rozprasza samo wydarzenie , dając w efekcie pewną liczbę małych, ledwo czytelnych, trans-historycznych winetek odwołujących się do rzemiosła wojennego jako takiego. Obraz podważa więc pewność historyczną, co podkreśla metoda malarska Riversa, w której centralną rolę odgrywają procesy zacierania i wymazywania. Rivers najpierw definiuje obraz, a potem go częściowo wyciera albo zamalowuje czymś innym. Technika wywodzi się z metody nawarstwiania śladów malarskich w malarstwie abstrakcyjnego ekspresjonizmu, ale została tu użyta w innym celu. Chodzi o rozdzielenie komponentów obrazowych tak, by umożliwić rozmaitość interpretacji. " (koniec cytatu)

Porównując oba obrazy, obraz A. Korca (Foto nr. 2) jest zdecydowanie bardziej scalony a zamazanie postaci i szczegółów jest podporządkowane całości. Można go odczytywać jako rozgrywkę dekoracyjną z wyraźnymi podziałami geometrycznymi, a jednocześnie zarysy postaci są na tyle czytelne, że obraz jest również "przedstawiający". Tyle przedstawiający ile trzeba. Przy dłuższym patrzeniu można zauważyć dodatkowe postaci zwierząt, albo groteskowe twarze. Obraz A. Korca (małych rozmiarów) pomyślany jako scenka rodzajowa mógłby być równocześnie projektem kompozycji monumentalnej. Ponieważ zawiera w sobie elementy wykraczające poza "dziedzinę" studium kolorystycznego i studium sytuacyjnego.

W.P. 26 III 2013


W tym miejscu znajdują się przypomniane z przeszłości wiersze i piosenki W.Piętala.
Ułożone są one w kolejności chronologicznej.

1."Zima"- wierszyk dla dzieci


Przyszła sroga, srebrna, biała...
Dość się przez ten czas naspała,
kiedy wiosna cała w kwiecie
panowała na tym świecie...
Kiedy lato dni beztroskie niosło,
gdy chwytaliśmy za kajaka wiosło...
Kiedy jesień w złocie cała
plony wszędzie wyzbierała...
Przyszła tedy także Ona,
w soplach lodu obroczona...
Przyjmmy także ją z uciechą
tak jak wiosnę, jesień, lato...
Bierzmy łyżwy, narty, sanki,
wybiegajmy poprzez ganki
i radujmy się niemało,
że i Ona też nastała...

W.P. ok. 1968 r.


2."Ballada o Lilce"(pastisz)


(śpiewaj na melodię"Umarł Maciek, umarł") Była sobie Lilka,
tęga jak ta szpilka!
Wesoła kumoszka,
zwariowana troszka!
Z chłopakami w piłkę grała,
z rówieśniczek swych się śmiała.
Oj dana, dana, dana, dana, dana, dana Wlazła raz na gałąź,
lecz z niej wkrótce spadła!
Ale jeno tylko
strachu się najadła!
Maca głowę, czy jest cała,
ale zaraz znów się śmiała.
oj dana, dana, dana. Skakała sobie potem
przez rzeczkę szeroką!
I raz znowuż wpadła
do błota, głęboko!
A,że cała brudna była,
więc do studni wnet skoczyła.
oj dana, dana, dana. Zalecał się do niej
raz wesoły Staszek...
Poszli do stodoły,
gdzie był krzywy daszek!
A że daszek nie był nowy,
zawalił się im na głowy,
oj dana, dana, dana.
Wygrzebali ich spod siana...

W.P.ok 1968 r.


Powyższe teksty powstały prawdopodobnie w 1968 roku czyli w 18 roku życia. Potem
była przerwa do 1972 roku kiedy podczas mini obozu wędrownego popełniłem
następujące teksty (cytuję fragmenty)

"Kronika towarzyska,
dziennik podróży śpiewopodobny"

Wstęp:

By ojczyzny poznać piękno,
wyruszyliśmy gromadką,
zamieniając się na miesiąc
w autostopowiczów stadko...

Autor W.Piętal i AK
(współpraca)


Niedziela 2 VII 1972 Solina


J-K-W dusze pokrewne,
mając zamiary całkiem chwalebne,
rowerki wodne pożyczyły,
słońce świeciło, dzień był miły... Do wyspy dobrnęli,
gdy się oglądnęli,
całkiem zbaranieli
ujrzawszy odległość
jaka ich od przystani dzieli Nie tracąc nadziei -
jakoś dopłynęli
(z godzinnym opóźnieniem
całkiem mokrzy
nawiasem mówiąc) (fragm)

Sobota 8 VII 1972 (fragm.)


Na piechotę kilometrów kilka,
(bo po pierwszej było)
z Ustianowej do Jankowiec -
pociągiem, aż miło! Potem przedreptawszy
kilometry dwa ...
"wśród ciemności nocy
namiot rozbić trza"
- rzekła (Elż) Bieta!
Co za szczęście, że już Lesko,
ale camping gdzie? No gdzie ?
W PTTKu to wiedzieli,
ale gdyśmy tam dobrnęli,
to stwierdzili z bólem serca,
że tam chyba nie ma miejsca!
rzeczywiście - tak też było,
a że nam się nie kwapiło
dalej iść, szukać noclegu,
więc weszliśmy tam na gapę!
Nie razem, gęsiego!

9 VII 1972 Niedziela, Lesko, Camping


Cóż za upał już od rana -
żar z nieba leci ...
Dzieci na kocu leżą pokotem -
na trawie ich swetry i dresy ... Na obiad - specjalność zakładu -
tym razem z mięsem - ryż.
Włodek mu nie mógł dać rady,
Marek oczywiście tyż!
W latach 1969-70-71 miałem takie hobby: nauczyłem się na pamięć wierszy satyrycznych
T.B.Żeleńskiego, Kerna, Załuskiego, następnie Prutkowskiego, Gałczyńskiego,
w następnych latach wierszy Leśmiana, Norwida itd. co zaowocowało po prawie
20 latach zwiększeniem własnej twórczości w tej dziedzinie.

Dalsza część tego typu twórczości (nie licząc działalności prozatorskiej) nastąpiła po ... 19 latach, czyli w 1991 roku, a następnie po przerwie 12 letniej - w roku 2003.
Wyjątek stanowią 2 utwory z 1993 i 1994 roku.
Ale nie uprzedzajmy faktów.


Przyszedł rok 1991 ...
Krótkotrwała praca w zakładzie produkcyjnym w okolicach Rzeszowa, gdzie zdarzały mi się dyżury nocne, zaowocowała projektami graficznymi dotyczącymi reklamy oraz ...
wierszami w dużej części satyrycznymi jak np."Narodziny wiersza" (montmartre.zapraszam.net) albo dotyczącymi innych sfer życia społecznego, cytuję:

"Pochwała kapitalizmu"(fragm) 7 VII 1991, W.Piętal

Chcieliśta kapitalizmu,
to go teraz żryjcie,
nasyćcie nim do woli
i colą popijcie !
Jutro nic nie zostanie,
więc się raczej śpieszcie,
jak najwięcej dla siebie,
byle było śmiesznie ...

albo

Zachciało ci się być poetą,
zachciało się i już !
Módl się więc i pracuj !
Polsce wiernie służ !
Siedź więc i pisz pilnie,
natchnienia nie czekaj,
chłoszcz biczem satyry,
z krytyką nie zwlekaj,
Sprawy palące poruszaj,
pochwal co należy,
ludzie na wiersz czekają !
Łakną jak chleb świeży !
A jak nie to zmykaj !
Paszport masz gotowy !
Albo zmień zawód :
Załóż biznes handlowy ...

"Być poetą" 7 VII 1991, W.Piętal


Pozostałe wiersze z VII 1991 (ważniejsze) zapisane na montmartre.zapraszam.net


w VIII 1991 popełniłem następujące teksty zapowiadające szaleństwa Dody: "Oczu zapatrzenie
czułości wyznanie
rąk nieśmiałe błądzenie
bioder kołysanie ...
Piersi Twych wierzchołków czułe dotykanie
chcenie i banie się
branie i dawanie !
Pieszczot zapamiętanie ...

3 VIII 1991, W.Piętal


albo

"nęcąca powabność w chwilowym uśpieniu,
w nóżek twych rozwarciu,
bioder rozchyleniu,
tam życia źródło, tętniące, wspaniałe,
Tam zdążam,
wejść nie śmię,
w przedsionku zostałem ...."

W.Piętal


Dalszy ciąg zmilczę. Widzę jakąś kontynuację tych myśli ... w prezentacjach
artystycznych Dody, jak na przykład w następującym fragmencie :

"Moje uda tak rozchylone,
moje piersi tak podniecają,
moje biodra tak rozognione -
moje usta już spać ci nie dają"

W.Piętal


Być może inne możliwości odkryją inni autorzy ...


Cytowany powyżej fragment tekstu Dody jest niedokładny, pochodzi z drugiej
"ręki"(a raczej z drugiej"głowy"). Nie chodziło mi o konfrontację, a raczej o
doszukanie się pewnych podobieństw ... W przeciwieństwie do niektórych redaktorów
(dziennikarzy) szukających"konfrontacji", uważam, że podobieństwa bardziej niż
konfrontacje są motorem rozwoju i postępu cywilizacji. To co nas odróżnia od zwierząt,
to umiejętność współpracy i korzystanie z osiągnięć innych. Niektórym twórcom wydaje
się tylko, że coś odkrywają i obalają teorie innych. Świadczyć to może o ignorancji i
ograniczoności, podczas gdy współpraca i czerpanie z dorobku innych np. w technice
jest sprawą dla wszystkich oczywistą. Nawiązywanie do innych osiągnięć w twórczości
artystycznej może również stanowić wkład w"postęp"i "rozwój"jeżeli do tego
zagadnienia podejdziemy z uwagą i wnikliwością. Tak to rozumiem.
Niektóre problemy poruszane w twórczości plastycznej, literackiej, teatralnej itd
w przeszłości bliższej, lub dalszej, zostały zaledwie dotknięte... Należałoby je
rozwinąć ... Ale powróćmy do moich wierszy, które przedstawiam chronologicznie;
chociaż niektóre pomijam .

Miedzy rokiem 1991 a 2003 była długa przerwa, z wyjątkiem wiersza"O komputerze"
i wiersza"Giełda papierowych marzeń"(30.01.1994), znajdującego się na stronie
montmartre.zapraszam.net

"O komputerze"


pastiż wg. K.I.Gałczyńskiego Komputer jet mała maszyna.
Komputer istota niewielka.
On czeka na twoje rozkazy,
a jego gotowośc jest ... wielka. On przełknie i Dosa, Nortona
i inne poważne programy...
On zawsze ci chętnie odpowie
i nigdy ... jak chłopak ... nie skłamie. Więc mówię: czyż nikt nie pamięta,
że komputer jest druh nasz szczery?
Kochajcie komputer dzieczęta !
Kochajcie do jasnej cholery !

02.09.1993 W.Piętal


Na tym wierszu zakończyłem swój romans z komputerem, świeżo zresztą po
ukończeniu kursu komputerowego.

Rok 2003:

Na początek piosenka - pastiż z serialu telewizyjnego. Melodia skomponowana przez
J.Cygana

"Życie jak nowela"słowa W.Piętal

Życie, życie jak nowela,
której nigdy nie masz dosyć,
czasem przemknie biały welon,
częściej przemkną białe włosy ...
Ty przemykasz się przez życie,
nic nikomu nie zrobiwszy,
obok ciebie coś się dzieje,
gdzieś w popiele diament błyszczy ...
Nie wiesz jednak jak zobaczyć,
bo tak ciebie nie uczono,
coś przegapił,to jest twoje,
tak jak twoje jest wrzeciono ...
kręć się kręć, życia wrzeciono,
kołowrotkiem ktoś obraca ...
Czy nas kiedyś nakręcono?
Czy nakręcać - nasza praca?
Co my z tego będziem mieli,
że swym życiem kierujemy?
My już przecież ustawieni,
tyle znaczym ... co my zjemy ...
Być poetą każdy może,
zanim kiedyś szczeźnie marnie,
zanim samo się ułoży,
układania nam zabraknie ...
To, co od nas oczekują
wytęsknionymi rękami,
gdzieś się cele rozmijają.
A my zostajemy sami ...

20 I 2003


A teraz wierszyk autoironiczny !

"Moralizator"

Coś mnie dzisiaj opętało:
Może duszę, może ciało ?
Jakieś moralne niepokoje
wpadły z wiatrem na pokoje !
Morały prawić każdy może,
jeden lepiej, inny gorzej,
Myślą utrudzony wielce,
chcę coś podpowiedzieć Belce.
Sam mam z myślą tą kłopoty,
więc ją wylać chcę za płoty .
By się nic nie zmarnowało,
więc podstawiam obce ciało .
Obcy człowiek niech wysłucha,
co mu szepnąć chcę do ucha,
A gdy ucha nie nadstawi,
Gdy się słuchacz nie pojawi,
wtedy zeźli mnie on strasznie !
(stąd powstają ludzkie waśnie)
Słuchaj dziecię co ci prawię,
bo gdy znów się tu pojawię,
bo gdy już się zdenerwuję,
nie pomogą żadne wuje !
Milcz pętaku bo cię spętam!
I na zawsze zapamiętaj,
Że od starszych ucz się gości,
bo ci porachuję kości !
Pogodniejszym by akcentem
skończyć tę to opowiastkę:
Słuchaj starszych - bo ci wleją !
Będziesz frajdy miał namiastkę ....

21 VI 2003, W.Piętal


A teraz wierszyk o"Niektórym spryciarzu"

Kużden cwuniak postępowy
upodobniuje się do krowy:
dużo ryczy, mało daje,
śmierdzi koksem, zgniłym jajem ...
Często także ma ochotę
obkrajść kogoś, zmięszać z błotem !
W błocie czuje się on świetnie,
a wyrażuje się on szpetnie ;
nic dziwnego już jest taki,
bo z dwu stron on ma kloaki ...
w uszach lęgną się robaki,
ale on tego nie czustwuje,
bo mu wena dopisuje
i funtazja, mało tego ...
On truktuje świat na równo :
wszyndzie wtyka swoje gówno,
wszyndzie widzi dużo złego
i się pławi robaczysko
w własnym gównie, ot i wszystko ...

Rzeszów 22 VI 2003, W.Piętal


I znowu piosenka ...
Tym razem inna wersja tekstu piosenki o rzeszowskim malarzu z repertuaru zespołu
"Dwa balony"Spółki Sienkiewicz & Sienkiewicz ...

Taka inna piosenka ...
o rzeszowskim malarzu ...
który nie chciał malować ...
podkarpackich pejzaży ...
więc
Próbuje związać do kupy ...
barwi płótno niepewnymi ruchy ...
barwi płótno niepewnymi ruchy ... Gdy już całą powierzchnię ...
zasmaruje dokładnie ...
Spojrzy w lustro dyskretnie ...
I uśmiechnie się ładnie :
Oto praca poniekąd skończona ...
rzeczywistość na barwy zmieniona ...
rzeczywistość na barwy zmieniona ... Bo poniekąd i słusznie twierdzono,
że artysta to człek nawiedzony ...
Bo on żyje wszak dla krytyki,
a krytykom nie trzeba publiki...
Oni wiedzą, co komu potrzebne ...
Jak przychylić ludowi trochę nieba ...
Jak przychylić ludowi trochę nieba ... Więc ty ludu cicho, nie podskakuj,
siedź na pupie, przyklaskuj, przytakuj,
To igrzyska dają ci frajdę,
trochę szmalcu i chleba pajdę ...
wbrew pozorom, to się sprawdziło,
jest wesoło, fajnie, aż miło,
więc się cieszmy i toasty wznośmy,
potem ... Brata o pomoc poprośmy, ole !

też 22 VI 2003, W.Piętal


"A teraz ...
Prawie uniwersalna ballada o świni" Świnia to nie jest
stworzenie człowiecze,
nim w ludzką skórę
się nie oblecze ! Bo gdy już ludzkich
cech nabierze,
wtedy zamienia się
w bestiozwierzę ! Patrzcie ! oto przykład stoi:
żadnych plugastw się nie boi -
do świństw - jak na zawołanie!
(zgodnie z swoim powołaniem) Pyskiem głupawym przekręca śmiało,
nażreć i nachlać, to jeszcze mało,
bo jeszcze uno, prawem swołoczy
obkrajść, zaszkodzić tak ... poza oczy.
I w zupę napluć, zdeptać w tramwaju,
torebkę rozciąć, portfelik zająć ... To jest poniekąd przykład typowy -
ryba się zwykle psuje od głowy,
mając rządowe przyzwolenie
pasożytniczo skubie jelenie ! Jeleniów braknie ?
O wielkie nieba !
Jeleń się zawsze znajdzie
Gdy trzeba ...

W.Piętal 11 IX 2003 r.


Potem była ... "Recenzja Starowiejskiego"
Zainspirowana nie tylko wystawą F.S. w Rzeszowie, ale również piosenką Grechuty
"Nie dokazuj"i na tę melodię śpiewana może być ...

Innym razem zaproszony
byłem na wernisaż,
na wystawę wieczorową,
ale nie w piwnicach)
Byłem bardzo zachwycony,
(ale bez przesady)
Tylko powiew wątpliwości :
czy JA ... też dam radę ...
Zamaszyście u świetliście -
pełnymi garściami,
tutaj rozmyć, tu uderzyć,
rozbłysnąć piersiami
i udami zbałamucić,
(gdy się tylko uda)
sypnąć węglem, trzasnąć kredą -
już wychodzą cuda !
Poprzez cud się wyłania
żebro zapomniane ...
co ja mówię ! mnóstwo żeber !
w ciało nanizane ...
Jeśli tym się nie zachwycasz,
to brak ci rezonu !
chyba, że jeszcze zmądrzejesz
Nabierzesz fasonu ... Ole !

Włodzimierz Piętal 11 IX 2003


Potem były fraszki frywolne"Piękna kobieta, ale mowa nie ta ..." 13 IX 2003
i następnie wiersz patriotyczny

"Nasze serca są zimne"


Słońce wstaje raniutko,
cichuteńko, cichutko
i nas swoją światłością buduje.
Bądźmy tacy, jak ono,
cichuteńcy i wielcy
tą światłością biało-czerwoną.
Nasze barwy krajowe,
zapomniane, nie nowe
chcą zamienić nam na błękitny.
Błękit gasi nas przecie
w województwie, w powiecie,
a nam trzeba wejść w żaru orbitę ! Nasze serca są zimne,
nieżyczliwe, omylne,
życzliwości doświadczyć niesposób ...
Jeden drugim pomiata,
brat jest bratu za kata,
trudno żyć jest w tym gronie osób ... Ale przecież nadzieja
nie umarła, lecz żyje !
i gdzieś tli się jej blady płomień !
Więc się nieco zastanów,
by choć chwilę przystanąć
i swe serce choć trochę odmień ...

Włodzimierz Piętal 13 IX 2003


Powyższy utwór może być śpiewany na melodię pochodzącą z Powstania Warszawskiego...


A teraz "Autobiograficzne igraszki"

Cytuję ten utwór z oporami, ponieważ umieszczam w nim nazwiska niektórych
rzeszowskich plastyków, a co poniektórzy z nich poczuli się (niesłusznie) dotknięci
po zaprezentowaniu im tego tekstu. A przecież jest on"auto"- ironiczny !

Pewien malarz z Rzeszowa
pomimo biedy się uchował ...
Malował kropeczkami,
bo nie umiał inaczej,
czasem siądzie se w kącie,
siądzie sobie i płacze :
Gdybyż tak schwycić ławkowiec,
och dolo, dolo ma smutna,
gdybyż tak raz się udało
wystrychnąć wszystkich na Dudka !
... I się w Rzeszowie odnaleźć,
mój ty z prowincji buraku,
odszukać nieodwołalnie
tak jakby w Korcu maku !
Pokonać już konkurencję
i przykryć wrogów czapkami,
przykryć Pokrywką niewidką
i nie zalewać się łzami.
Pomyśleć potem jednakże,
że to jest może nieładnie,
z dalszej podróży powrócić
i wszystko poskładać składnie :
Na Łątkę się wybrać, w plener,
coś tam z natury zmalować,
pochwycić zgubioną wenę -
szansy swej nie zmarnować !
Natchnieniu się oddać bez reszty,
choć do białego rana !
I rzucić gawiedź rozumną -
Jak Biełaniec ! Na kolana !
Słońce już wzeszło na niebie,
zmęczony idzie do łóżka ...
Och jak mi smutno bez ciebie,
ma sławo ! Sukcesu wydmuszko !
Skarpetki ściąga starannie,
oddycha swobodnie i spoko ...
Egzystencjalne męczarnie
ma gdzieś tymczasem, głęboko !
Potem spokojnie zasypia,
marzenia ruszają do boju...
Na skrzydłach marzeń wyrusza
jak Ikar! Jak Gołąb ! Pokoju ...

Włodzimierz Piętal, Rzeszów, 28 IX 2003, godz 1;30